Moja decyzja jest definitywna, ale dotyczy tylko tej reprezentacji - nie mówię o ewentualnych kolejnych szkoleniowcach. Jeśli pojawi się nowy selekcjoner, będę chciał swoimi występami w Bundeslidze przekonać go do siebie. Beenhakkerowi nie czuję się potrzebny. Jestem pomijany przy powołaniach i jest to przykre. Trener mówi, że nie pasuję do jego koncepcji, a oglądając mecz ze Słowenią żadnej koncepcji nie widziałem. Od dłuższego czasu utrzymuję się w dobrej formie, strzelam bramki i wydaje mi się, że mógłbym się przydać. Ale skoro Beenhakker myśli inaczej - postanowiłem, że nie będę sprawiał bólu głowy temu trenerowi, niech Holender nie musi się tłumaczyć dziennikarzom. Przygotowałem pismo, które wyślę do Polskiego Związku Piłki Nożnej z prośbą, by do mojego klubu nie przysyłano ewentualnych powołań



