No nareszcie. Tak grającą reprezentację Anglii chciałbym oglądać częściej. Również oglądałem tylko drugą połowę. Ale wystarczyło, żeby zobaczyć kilka świetnych akcji Anglików. Popełnili jeden poważny błąd i stracili bramkę, ale to już przy stanie 3:0, więc można im wybaczyć. Główni bohaterowie to Theo i Wayne(gol i dwie bardzo ładne asysty), ale swoje robił też Lampard, a nawet Heskey, który nie ograniczał się do zgrywania piłek, ale zdarzało się, że schodził na skrzydło i też szukał gry. Duet Rooney - Heskey przypomina trochę Owen-Heskey. Tyle, że wczoraj Wayne nie kończył akcji ze zgrań napastnika Wigan, tylko szukał jeszcze partnerów. Tak wyglądała np. druga bramka Walcotta.
Bardzo pewnie też w obronie. Przede wszystkim spokojnie. Bez jakichś nerwowych wybić do przodu. Stoperzy często rozgrywali piłkę. A boki ładnie się włączały. Patrzyłem zwłaszcza na Browna i rozegrał bardzo dobry mecz. Jego wejścia kończyły się nierzadko dobrymi dośrodkowaniami.
Brawa dla Anglików za to spotkanie i mam nadzieję, że nie było ono jednorazowym wyskokiem. Ta drużyna będzie w końcu miała swój styl, czego brakowało jej za McClarena. Bo wczoraj nie tylko zdobyli pewnie 3 punkty, ale przede wszystkim zrobili to w dobrym stylu.



