Bez niespodzianek. Po pierwszej połowie Chelsea prowadzi z Bordeaux 2:0. Różnica kilku klas widoczna jest gołym okiem. Francuzi mają problemy z wyprowadzeniem piłki, często ją tracą, są mnie dokładni, wolniejsi i w ogóle brakuje im sporo. Z przodu jest tylko osamotniony Chamakh, który jedyne co może to wywalczyć rzut wolny, albo oddać strzał rozpaczy.
A Chelsea gra swoje. Spokojnie i skutecznie. Groźny jest szczególnie Bosingwa na prawej flance. Biorąc pod uwagę doniesienia o urazie Evry to może być naprawdę ciężko w niedzielę.



