Żyjcie ludzie. Dzisiaj gramy bardzo ważny mecz z Chelsea. Przed spotkaniem z Liverpoolem byłem jakoś zdecydowanie spokojniejszy, może dlatego że jeszcze tydzień temu miałem trochę mniej na głowie. Ale też ze względu na przeciwnika. Obecnie myślę, że większym zagrożeniem jest Chelsea. Dlatego tak wielką wagę przykładam do dzisiejszego meczu.
To teraz już na jego temat. Cieszy mnie bardzo powrót Ronaldo, bo on niewątpliwie wniesie sporo ożywienia w poczynania ofensywne zespołu. Z kolei mocno martwi absencja Vidica. Na temat tej dziwnej decyzji Howarda Webba już pisałem, więc nie będę się powtarzał. Nie ma Nemanji i trzeba się z tym pogodzić. Zagra zapewne Evans i mam nadzieję, że sobie poradzi. Nie prezentuje jeszcze rzecz jasna poziomu Serba, ale talent ma spory i doświadczenie wcale nie aż takiego małe. Wierzę w chłopaka. Z Villareal na prawej obronie zagrał Neville, ale ja bym chyba postawił na Browna. Zresztą u Gary'ego wciąż widzę braki kondycyjne. Rozgrywa dobre 45 minut,ale w drugiej połowie już siada. Obciążanie winą Browna za porażkę z The Reds byłoby skrajną głupotą, dlatego też spodziewam się jego powrotu do pierwszej jedenastki. W ofensywie to zależy od systemu jaki wybierze Ferguson. Może wyjść tak jak z Liverpoolem 3 napastnikami lub z dwoma klasycznymi skrzydłowymi. Trudno powiedzieć która opcja będzie lepsza. Ja bym jednak zabezpieczył skrzydła. Bo bardzo groźni są Cole i Bosingwa.
Come on United!



