Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 21 wrz 2008, 17:34

Przed meczem pewnie ten punkcik wzięlibyśmy w ciemno ale po meczu pozostaje spory niedosyt. Spodziewałem się w drugiej połowie obrony Częstochowy i tak też było. Poza okazjami J.Cola i Anelki Chelsea mimo przewagi nie tworzyła klarownych sytuacji. My poza okazją Rooneya nie stworzyliśmy w drugiej połowie nic.

W sumie mogę podpisać się pod tym co napisał Berik. Sorry, ale my za tego pachołka zapłaciliśmy 30 mln funtów!? Koleś, nie zrobił kompletnie nic. Wolny, ociężały, prawie każdy jego kontakt z piłką to była strata, jak na najlepiej główkującego napastnika United od lat to 1 wygrany pojedynek główkowy to chyba trochę za mało, prawda? Już po pierwszej połowie mogliśmy prowadzić 2:0 gdyby Bułgar dobrze podał do Parka. Trochę żałosnie też wyglądała akcja kiedy Rooney wychodził sam na 3 obrońców The Blues i nie miał żadnego wsparcia, gdzie był wtedy Bułgar? Zwróćcie też uwagę na jego zachowanie przy bramce dla Niebieskich. Spoko, może jeszcze nie jest zgrany (choć braku determinacji u piłkarza MU nie potrafię zrozumieć) ale skoro tak to jaki jest sens go trzymać 90 minut skoro gra jedno wielkie gówno? Tym bardziej, że na ławce mamy jak wspomniał Berik naszego najlepszego obecnie napastnika, który praktycznie w każdym meczu jest wyróżniającą się postacią. Dziwne to choć podejrzewam, że Tevez był "w planach" tyle, że zmiana Edwina pozbawiła nas mozliwości oglądania go.

Znowu w okolicach 80 minuty tracimy bramkę i znowu po szybko strzelonym golu dajemy kompletnie dupy z przodu choć trzeba przyznać, że dzisiaj bronilismy się mądrze, szczególnie w pierwszej połowie. Nie wiem kto jest winny przy bramce, czy Evans, czy O'shea czy Kuszczak ale chyba każdy po trochu nawalił. Kuszczak to nie jest materiał na pierwszego bramkarza Manchesteru ale trzeba przyznać, że Edwin przed zejściem wcale nie bronił lepiej. Na plus na pewno Evra, Rio, Hargreaves i Fletcher. Evans (oprócz tej bramki) pomimo obaw też sobie poradził. Neville, gdyby Ballack wykazał więcej cwaniactwa wyleciałby za drugą żółtą i fatalnie zachował się w jednej sytuacji z Anelką ale poza tym poprawnie. Rooney nie błyszczał ale jak to ma w zwyczaju walczył choć życzyłbym sobie żeby jako napastnik lepiej zachowywał się przy sytuacjach takich jak chociażby ta wypracowana mu przez Ronaldo. Co do Portugalczyka, sytuacja z Lampardem faktycznie żałosna, zdziwiło mnie, że Riley dał się nabrać. Sędzia zdecydowanie in minus bo 7 bodajże żółtych kartek dla naszych to niezłe przegięcie bo na kartonik zasłużyło góra 3. Niedosyt pozostaje, rekord Chelsea mógł paść, czołówka nam ucieka ale mam nadzieję, że niedługo zaczniemy grać swoje. I ja także życzę sobie więcej dokładności w przyszłości.

Wróć do „Anglia”