Ja akurat nie potrafię się zgodzić z Berikiem. Absolutnie nie uważam, aby Chelsea była w tym meczu drużyną lepszą. To my zaczęliśmy ten mecz od śmiałych ataków, mimo że graliśmy w jak wynika ze statystyk jaskini lwa. I się opłaciło, bo zdobyliśmy bramkę. I to, że później to Chelsea zyskała przewagę ma potwierdzać tezę, że była w tym meczu lepsza? Moim zdaniem nie. Naturalne, że przeszliśmy do bronienia wyniku, który był dla nas bardzo korzystny. I nie było też tak, że The Blues mieli niesamowicie dużo setek, a my żadnej. Wychodziliśmy również z groźnymi kontrami, które jednak spalały często na panewce za sprawą nieporadności, czy to rekonwalescenta Roanldo, czy Berbatowa. Jak już jestem przy Bułgarze to muszę napisać, że naprawdę słabiutki występ. Miał udział przy golu, podobnie jak w meczu z The Reds, ale również tak samo jak przed tygodniem oprócz bramkowych akcji nie zagrał nic ciekawego. W tym aspekcie się zgadzam z Berikiem. Choć nie wyciągałbym pochopnych wniosków po 2 meczach. Myślę, że jeszcze zacznie grać na poziomie do jakiego przyzwyczaił z występów w Tottenhamie, czy Bayerze. Zresztą Rooney też się dzisiaj specjalnie nie popisał. Zdecydowanie za dużo strat. Jak zwykle włożył sporo serca i zdrowia na boisku, ale nie był szczególnie produktywny. Pochwaliłbym szczególnie Evrę, Hargreavesa i Evansa. Wszyscy trzej szczególnie mi zaimponowali, zwłaszcza że nie byłem pewny o ich dyspozycję. Sprawdziło się trochę co pisałem przed meczem na temat Neville'a. Przykro to pisać, ale już nie nadąża za przeciwnikiem. Nie to zdrowie.
W czasie meczu miałem wątpliwości, czy przy golu Chelsea nie był Ferdinand popychany przez Kalou. I w sumie nadal mam takie wrażenie. Tylko nie wiem czy to była przypadek.



