Re: Puchar Ligi Angielskiej (Carling Cup)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Re: Puchar Ligi Angielskiej (Carling Cup)

Post autor: fieldy » 25 wrz 2008, 13:39

No więc obejrzałem sobie na spokojnie mecz i to co zobaczyłem :shock: autentycznie można być zszokowanym po takim występie, jak szestanso- i siedemnstolatek ośmieszają graczy, którzy z niejednego piłkarskiego pieca chleb już jedli :)

Może po kolei.
Fabian na bramce nie miał specjalnie dużo roboty, jedna niepewna interwencja, a raczej nerwowa, gdy wybijał piłkę po ziemi prosto pod nogi rywali, poza tym łapał wszystko co zmierzało w kierunku bramki.

Song i Djourou, na środku obrony, obaj zagrali bardzo dobrze, Djourou minimalnie lepiej, bo 2 razy świetnie zablokował strzały Sheffield, a poza tym mógł strzelić 2 bramki. W pierwszej połowie z półobrotu :lol: próbował, ale bramkarz wybronił, w drugiej w polu karnym główką uderzał, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Gibbs i Hoyte. Czyli boczni obrońcy. Zdecydowanie lepiej Gibbs [choć zastrzeżeń do Hoyte'a nie mam żadnych, po prostu Gibbs błyszczał wczoraj]. Kapitalne spotkanie Kierana. Taki mały Clichy :] Pomogło mu to, że cały mecz atakowaliśmy, a nie broniliśmy się. Praktycznie cały czas na połowie rywala, dośrodkowania, zwody, gra z klepki, gra piętą, w końcu asysta przy najpiękniejszej bramce tego meczu - 2 gol Veli.

W środku pomocy Ramsey i Merida, obaj znakomite spotkanie, choć Ramsey jednak troche lepiej, bo asystował przy 2 golach [a może nawet 3 - bo przy golu Wilshere'a obaj stali w narożniku boiska, nie widać który wykonał cornera]. Oprócz tego Arsenal panował w środku boiska właśnie dzięki ich grze. Grali ze spokojem Fabregasa :]

Randall i Wilshere. Mark w swoim stylu, raczej siłowo, dużo walki, Jack bardziej technicznie, duża wola walki, nie ma piłek straconych, bardzo dobry występ Jacka przypieczętowany golem :]

W ataku Vela i Nicklas 8) jeden lepszy od drugiego. Przy pierwszej bramce Nicklasa asystował Carlos, który znakomicie ograł rywala, przy pierwszej bramce Carlosa asystował Nicklas :] Bendtner 2 gole, mógł mieć 3, a nawet powinien. Merida posłał mu kapitalną piłkę pomiędzy obrońców na cm do nogi, ale w sytuacji sam na sam, strzelił obok słupka. Była to lepsza sytuacja [bardziej czysta] niż te, w których gole zdobył :) Vela strzelił 3 gole. Wenger mówił przed meczem, że Vela to taki młody Eduardo, duży spokój pod bramką rywali, świetna technika - i dziś [znaczy, w tym meczu] to potwierdził. Pierwszy gol, ładnie uciekł obrońcom i uderzył po długim rogu, bardzo ładnie. Ale to co zrobił przy 2 swojej bramce to mistrzostwo świata. Jak ktoś nie oglądał meczu, to niech sobie chociaż bramkę zobaczy [na 4:0] stadiony świata, jakby powiedział Maciej Kozłowski :lol: świetna piłka od Gibbsa, Vela przyjął piłkę w wyskoku [powiedzmy, że barkiem - trudno ocenić, ale ręki raczej nie było] i z tym swoim spokojem przelobował bramkarza. Kapitalny gol. 3 gol, po podaniu Ramsey'a, typowa kontra, trochę szczęśliwie, bo to bardziej bramkarz dał dupy, niż Vela błysnął. Carlos mógł strzelić jeszcze jedną bramkę, znów chciał lobować, ale tym razem przelobował również bramkę. Okazji było więcej, wynik mógł być zdecydowanie wyższy. To był pogrom. Średnia wieku graczy z pola to coś około 18,5 roku. A dawno nie widziałem tak jednostronnego meczu.

Rezerwowi: Coquelin, Lansbury i Simpson. Ostatni nic nie pokazał, a pierwsza dwójka i owszem. Od razu po wejściu na boisko Francis minął rywala na prawej stronie, dograł do środka, a tam Lansbury próbował po długim rogu, niestety bramkarz sparował na corner. Później Hanri jeszcze próbował uderzać, ale niecelnie.

Jedyna przykra wiadomość po tym meczu, to jakiś uraz Songa, nie wiem dokładnie co się stało, czy będzie musiał pauzować. Zszedł w 70 minucie. Pewnie później się czegoś dowiemy.

Wróć do „Anglia”