Uff, dawno takiego spotkania nie widziałem.
Zgadzam się, że sędzia zawalił mecz. Mimo tylu okazji ze strony i niewielu ze strony Espanyolu, to bramki padały dziwne (faul na bramkarzu i niepewne jego wybicie, szczęście Titiego po nieporozumieniu między Kamenim a Jarque oraz karny z dupy). Mimo wszystko mecz na prawdę emocjonujący, Barca oddała bodaj 32(!) strzały, co świadczy o przewadze jaką mieliśmy w tym meczu. Do tego jeszcze burdy, to w Hiszpanii rzadkość. Szkoda tylko, że Titiemu nie weszła przewrotka, bo to byłby gol na miarę meczu.



