Co do celności jego podań, mogę mieć zastrzeżenia tylko do końcówki pierwszej połowy, kiedy to w ciągu kilku chwil, niedokładnie podał 2 lub 3 razy. Poza tym nie mam zastrzeżeń. Momo był dla mnie wczoraj jednym z niewielu, którzy wyróżniali się na boisku pozytywnie. Wygrywał masę pojedynków w środku, nie tylko główkowych. Często rozpoczynał nasze akcje, potrafił minąć 1-2 rywali, podejść pod pole karne, potrzymać piłkę nie tracąc jej, podać czy oddać strzał, bo miał wczoraj też świetną okazję z dystansu. Nie wspominając już o defensywie, bo wg mnie dawał wczoraj radę, z małymi wyjątkami. Ty uważasz jego ofensywne wejścia za karygodne, a ja nie bardzo mogę się z tym zgodzić. Po pierwsze nie było ich aż tak dużo, by nazywać zachowanie Malijczyka karygodnym. Często (zawsze?) włączenie się do akcji ofensywnej defensywnego gracza polega na stworzeniu przewagi liczebnej, jakiegoś zaskoczenia i zagrożenia za razem, Sissoko zazwyczaj to zagrożenie stwarza, jego wejście dużo mieszają pod bramką rywala. Poza tym pewnie też frustrował się nieporadnością Alexów, Giovinców i Camorów pod bramką rywala10 pisze:Sissoko grał źle. I nie chodzi mi wcale o to, że często faulował: wczoraj był jedynym defensywnym pomocnikiem, więc to było niejako naturalne - spadał na niego ogrom pracy w defenywie. Sissoko zanotował też sporo strat, ale również nie do tego zmierzam. Sissoko zgrał - szczególnie w pierwszej połowie - bardzo źle taktycznie, na co wpłynęły przede wszystkim jego ofensywne rajdy. Jako że był jedynym defensywnym pomocnikiem w naszej taktyce, takie rajdy nie tylko są niewskazane, a nawet - w szczególności w połączeniu z celnością jego podań wczoraj - karygodne.


