To wszystko prawda, że Mancini miał dużo szczęścia itd, ale dla kibiców szczególnie we Włoszech to symbol odrodzenia Interu. Przez tak wiele lat czekali na scudetto, a on dał im je, ba czekaliśmy na głupi Puchar Włoch. Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał o okolicznościach, a o tytułach będzie się pamiętać.
O Cuperze nie będzie pamiętał nikt bo nic nie zdobył. Że skład miał słaby to jego wina, Moratti nigdy grosza nie żałował. A z każdym potknięciem Portugalczyka tęsknota za Roberto będzie narastać, szczególnie, że Włosi są dosyć niecierpliwi.
Ja bynajmniej nie skreślam Mou, wrecz przeciwnie cały czas staram się dostrzegać pewne pozytywy, ale wygląda to tak jak wygląda.



