szansa była, ale Wisła wróciła na boisko po połowie, bez animuszu, doświadczenie anglików dało o sobie znać, bezsensowne długie wybicia, długie podania, brak utrzymywania się przy piłce, mam nadzieje tylko, że to nie Skorża kazał im tak grać, starcia główkowe Brożka z Kingiem to żart jakiś. Bramka kontaktowa i coś ruszyło, ale tak grac nie można, nie można sie załamywać po stracie, zanim Wisła nabrała rozpędu mineło zbyt długo czasu. Były sytuacje, można było to wygrać, jak co roku szczęście było po stronie rywala. Trzymajmy kciuki za Lechrbortniczuk pisze:Jest szansa, że w ciągu następnych 45 minut przechylimy szalę na naszą korzyść.



