No tak, Wisła się wreszcie pokazała, szkoda że tak póxno. Jak dla mnie to i tak zagrali kaszanę. Co to w ogóle za pomysł, żeby w meczu, w którym goni się wynik spać przez 75 minut, mimo straconego w 56 minucie gola i obudzić się dopiero na ostatnie 15. Co to za taktyka magiczna? Przecież Tottenham był tak żałośnie słaby, że gdyby zagrali tak całą drugą połowę to byłoby ze 3-0, 4-1 dla Wisły. Odpadli, bo sobie na to zasłużyli swoją ospałą i niezrozumiałą grą.
PS. Piękny szczupa przy golu na 0-1.



