Człowieku czy Ty nie rozumiesz? Każdy ma prawo do swojej opinii natomiast nikt nie ma prawa do krytyki tejże opinii, PONIEWAŻ JEST ONA SUBIEKTYWNA !Wilmore pisze: rbortniczuk napisał(a):Były sytuacje, można było to wygrać, jak co roku szczęście było po stronie rywala.
KUWA, nigdy nie zrozumiem, jak można tak co roku pisać.
Dla mnie jedna z niewielu groznych sytuacji gości, która kończy się naszym samobójem a strzały Wisły po których piłka powinna być w siatce a nie była to własnie szczęście gości.
Wiele było takich meczow, które powinny kończyć się innym rezultatem niż się skończyły, gdyż jednej z drużyn przyświecało niesamowite wręcz szczęście. -> dla Ciebie przyczyną może być niskie ciśnienia, prezydentura Kaczyńskiego, za duża ilość bąbelków w Coli. Twoja sprawa.
Ja oglądałem w miarę wyrównane spotkanie, nikt nikogo WEDŁUG MNIE nie rozjechał. Jasne masz rację Wisła padła po stracie gola, załamali się, ale to dlatego że brak im ogrania, doświadczenia w Pucharach -> wiary w siebie przede wszystkim, ale wiara przychodzi wraz z sukcesami, w tym wypadku sukcesów międzynarodowych brak, bo zabrakło też szczęścia, jest to progres bo w ostatnich latach brakowało im umiejętności, wyraźnie odstawali, ale teraz widać, że z tą drużyną dzieje się całkiem dobrze, idzie w dobrym kierunku, co potwierdzają dobre występy np. z Barceloną . Cała polska piłka rozwija się i to widać, zmiany są widoczne gołym okiem, liga jest silniejsza, grają w niej silniejsze zespołyWilmore pisze:
Co tu dużo gadać - beznadziejny Tottenham rozjechał Wisłę tylko dlatego, że tym drugim było strasznie ciężko grać pod presją - w Londynie mogli zrobić wszystko, przegrać 0:4 i wygrać, a i tak byłoby to niewielkie zaskoczenie. Tymczasem w Krakowie już musieli byli wygrać i jest efekt - mokre spodnie jeszcze przed meczem.
To nie jest przypadek, że jedyną naprawdę dobrze grającą drużyną jest ekipa, w której trenerem jest mistrz psychologii piłkarskiej.
zakończę magicznym
za rok powinno być lepiej



