to byla bardzo istotna sytuacja (drugi gol ruuda), bo przy 2:0 graloby sie w drugiej czesci o wiele spokojniej. w pierwszej dominowalismy nad rywalem. po przerwie zupelnie bez sensu oddalismy rywalowi pole, kiedy wynik byl niepewny. wszystko byloby jeszcze ok, gdyby nie to, ze towarzyszyla temu niepewna gra w defensywie i naprawde bluzgi cisnely mi sie w niektorych sytuacjach na usta. bo dopuszczenie w tak prosty sposob do sytuacji, gdy aguero nie trafil po dlugim rogu... niby dalismy sie troche zdominowac, wyraznie sie cofnelismy i nastawilismy na gre z kontry. dlaczego w takim razie defensywa grala tak niepewnie i zostawiala takie luki? atletico glownie walilo z nieprzygotowanej pozycji i panu bogu w okno (jak my w drugiej polowie z espanyolem), jednak kilka razy naprawde bylo groznie. i te faule. za duzo fauli. zdecydowanie za duzo. i po jednym z nich niestety stracilismy bramke. choc jak tam mur przepuscil ten strza simao wiedza tylko nasi obroncy.
skonczylo sie happy endem, jednak nasza gra w drugiej czesci usatysfakcjonowany nie jestem. za latwo tracilismy pilke, dalismy sie zepchnac i nienajpewniej wygladala defensywa. de la red dawal na boisku wiecej niz javi garcia. fakt, ruben nie gral zbyt czysto. za to nie odpuszczal rywalowi, gral przy nim krotko i go naciskal. javi garcia mial swoim wejsciem przede wszystkim poprawic gre w destrukcji. nie zrobil tego.
ponarzekac troche trzeba, bo bledy nalezy wytykac. zwyciezcow sie nie sadzi? to zbyt optymistyczne podejscie do zycia, bo to zwyciestwo zawdziedzamy temu, ze pokazalismy jaja i zagralismy do konca, ale tez frajerstwu rywala.
mecz nalezalo rozstrzygnac znacznie wczesniej, bo bylismy w stanie wybic atletico futbol z glowy. nie wykorzystalismy do tego okazji, choc trzeba przyznac, ze sedzia nie uznajac drugiej bramki zadania nam nie ulatwil.
to nie znaczy, ze bede tylko marudzil. wygralismy na calderon, a pierwsza polowa naprawde moze dawac sporo optymizmu na przyszlosc, bo po prostu bylismy w niej zespolem znacznie lepszym. druga moze byc dobra lekcja na przyszlosc, nalezy wyciagnac z niej wnioski. nie zabila nas, to nas wzmocni.
nikogo specjalnie nie bede wyrozniac. kazdy mial w tym zwyciestwie swoja cegielke, a nikt tez na przestrzeni calego meczu nie zagral na tyle dobrze, by jego zaslugi wynosic ponad reszte graczy. nawet iker na poczatku drugiej polowy mial jedno niepewne wyjscie z bramki pod linie bocna pola karnego.



