Pierwsza połowa to Juventus jak za dawnych alt. Graliśmy szybko i zdecydowanie. Pressing, dużo wymian z pierwszej, dobre kontry, perfekcyjna gra obronie, wszyscy zaanagażowani na 100%; fantazja, odwaga, determinacja - właśnie tak gra się z Hiszpanami, nie wolno zostawiać im wolnego miejsca. Akcje Realu w pierwszej połowie: Heinze->Cannavaro(BUU!!!)->Pepe->Canna(BUU!!!)->Ramos. I oto chodzi
Sissoko i Kielon czyścili wszystko, co przedostawało się do tyłu, Alex i Nedved grali jakby mieli po 25 lat (nie wiem co brali, ale to dobry towar; nie widziałem tak dysponowanych liderów Juve od kilku lat). Po fatalnym początku sezonu moge wreszcie powiedzieć: to był Juventus. TEN Juventus.
Druga połowa to zaś zupełnie inna bajka. Obrona Częstochowy. Pressingu brak - to różni Ranieriego od Lippiego. Tak z Hiszpanami się nie gra. Raul&Co mieli dużo, zbyt dużo miejsca miejsca i tylko losowi zawdzięczamy, że nie wpadło nic więcej.
Nie rozumiem tego wszystkiego, ale się cieszę. Grób Galacticos... Coś w tym jest
W ogóle te dzisiejsze wyniki są dziwne.



