Dzizas, nie przesadzajmy. Zagraliśmy świetną pierwszą połowę, po której powinniśmy prowadzić więcej niż 1:0. Everton w drugiej części zwietrzył szansę po naszych fatalnych błędach, ale w końcówce to ponownie United byli bliscy strzelenia kolejnej bramki.
Molgiśmy i powinniśmy mecz zakończyć w pierwszej połowie. Wystarczyło 10 słabych minut Rio (jak widać nawet ten facet jest człowiekiem i błędy popepłnia) i z wydawało się pewnych punktów skończyliśmy z jednym. Uznanie dla Evertonu, który w drugiej połowie po prostu bardziej chciał wygrać.


