Re: AS Roma (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Re: AS Roma (zbiorczy)

Post autor: Yukasz » 27 paź 2008, 1:17

A dla mnie bohaterem tego meczu okazał się sędzia który to przez cały mecz uprawiając najstarszy zawód świata zachowywał się jak najprawdziwsza szmata. Karny dla Udine z dupy bo faul był przed polem karnym. Później imo faulowany De Rossi a dokładnie to popychany od tyłu, jednak tym razem karnego nie ma. Następny to był chyba ten wielbłąd Lorii i Doniego który nie wiedzieć czemu jak w meczu z Interem wychodził z bramki. Bramkę sobie obaj mogą zapisać na swoje konto plus mózg który wypatrzył talent jakim jest niewątpliwie Loria i był za jego sprowadzeniem. Choć w sytuacji z DDR w polu karnym można było mieć małe wątpliwości (w zasadzie to komentator miał, ja nie) to kolejnej w sytuacji tym razem z Vucinicem już nie. Efekt – żółta kartka dla Czarnogórca :zgon: Druga połowa to wejście Pizarro za Lorię i przesunięcie De Rossiego do obrony aby gonić wynik, a Pizarro do przodu. Roma się odkrywa bo atakować trzeba, zmarnowana bardzo dogodna sytuacja, Udine wychodzi z kontrą i drugi gol Di Natale. Później jeszcze odgwizdany spalony na Floresie którego nie było, wykorzystany karny dla Romy (początkowo wydawało mi się że podyktowany niesłusznie, później miałem wątpliwości i już sam nie wiem) i kolejny niepodyktowany karny dla gospodarzy. Dawno tylu wielbłądów w lidze włoskiej nie widziałem. Sędzia to menda i tego się będę trzymał :]
Może Roma w I poł nie zagrała olśniewająco ale dwa karne to potencjalne dwie bramki czyli nie było tak źle. Jeszcze jakieś drobne sytuacje mieliśmy na strzelenie gola. II część co mnie mocno zdziwiło to dominacja Romy, rzuciliśmy się na rywala jak na ranną zwierzynę, z tym że to my byliśmy ranni a nie zwierzyna. Może wreszcie Spall w przerwie nie bał się podnieść głosu na piłkarzy bo nawet w trakcie meczu to mu się zdarzyło i właśnie to uczynił zamiast głaskać naszych po dupciach marszcząc przy tym czoło. W takim meczu ze Sieną cały mecz przechodziliśmy po boisku niezależnie od tego jaki wynik widniał na tablicy. Tu niezależnie czy przegrywaliśmy 0:2 czy 0:3 wciąż nacieraliśmy na bramkę rywala. Dla mnie mecz w cale nie musiał się zakończyć porażką, może byśmy go przegrali a może nie. Ale wynik z pewnością jest za wysoki. Nie chcę nas za bardzo usprawiedliwiać bo z reguły niezależnie od pomyłek sędziowskich jechałem po naszym teamie i to u nas szukałem przyczyn porażki. No ale skoro sytuacja w klubie jest nieciekawa, zawodnicy chcą się odbudować, na każdym kroku prócz władz klubu są krytykowani a tu po karnym z dupy zagląda nam w oczy widmo porażki to nawet najbardziej odporni mogliby się załamać. Kolejne gole to konsekwencja pierwszego straconego – jak w dominie. Choć oczywiście nie mam pewności że meczu byśmy nie przegrali. Co mnie cieszy to mnogość sytuacji które mieliśmy i można by je było rozdzielić na kilka naszych wcześniejszych meczów. Cieszy mnie że graliśmy do końca co świadczy o tym że naprawdę chcieliśmy i że prawdopodobnie nasze problemy ze źle przepracowanym okresem przygotowawczym wreszcie się kończą. Gdybyśmy tak grali od początku sezonu to wątpię aby chciał wywalenia Spallettiego. Można mieć zastrzeżenia oczywiście to ‘11’ meczowej bo Vucinic znowu nic nie grał. Spalletti twierdzi że faktycznie jest bez formy ale aby ją odzyskać musi grać. Oczywiście cierpi na tym drużyna ale widocznie to Spalla nie rusza. Taddei także przeciętnie a Totti przez 3/4 meczu był niewidoczny. O dziwo nieźle spisał się Perrotta który oddawał groźne, celne strzały i na przestrzeni całego meczu był najbardziej widoczny z przodu.
Może to dziwne po takim wyniku ale patrząc na poprzednie mecze ja widzę progres :lol:
Jednak wynik jest wynikiem i faktem jest że w tabeli sięgamy dna.

I z tym fragmentem wypowiedzi Spalla w pełni się zgadzam:
LUCIANO SPALLETTI - Liczą się w tym meczu dwa epizody. W jednym z nich nie mieliśmy żadnej możliwości reakcji. Kiedy przechodzisz trudne chwile i zdarza się taki epizod, który wytrąca cię z równowagi, sprawy bardzo sie komplikują. Potem tracisz równowagę, a to daje większe możliwości przeciwnikowi. Udinese świetnie potrafi wykorzystać szansę, jeśli zostawi im się trochę miejsca. W ten sposób padła druga bramka i mecz był już na 80% przegrany. Już dawno wiedzieliśmy, że Udinese gra właśnie w taki sposób.
Cieszy też że Spall wreszcie doszedł do wniosku że z taktyką jest coś nie ten tego :lol:

PS Nie słuchajcie tych debili dziennikarzy bo jeden gada większe głupoty od drugiego a ich wiedza równa się z tą Szpakowskiego :roll:
PS2 Rosella znowu się wkur... i może być ostro :lol:

Wróć do „Włochy”