Dla mnie liga się wyrównała i jest naprawdę ciekawa. Sporo drużyn się wzmocniło, inni umiejętności nadrabiają wolą walki i jak krowy w każdym meczu gryzą trawę przez co nie da się przejść obok meczu co Roma chciała robić przez większość tych które graliśmy. Myśleliśmy że mecze same się wygrają a rywal będzie prosił o litość. Nie jesteś w formie, przechodzisz obok meczu to tracisz punkty i lecisz w dół.
I czegoś za bardzo nie rozumiem - dla mnie po słabym meczu z Chelsea kiedy to zaprezentowaliśmy obronę Częstochowy i od pierwszych minut piłkę wybijaliśmy na pałę aby jak najdalej od bramki i w zasadzie w ataku pokazując totalne zero dziennikarze i zarząd się zachwycali. A cały mecz broniąc się całą drużyną łatwiej jest w obronie niż starając się coś pokazać z przodu. Chelsea wczoraj pokazała że jest w małym dołku bo znowu z Liverpoolem nie zaprezentowali się najlepiej (wygrał Liverpool który oprócz dobrej obrony potrafił też grać piłką i strzelił bramkę). A po meczu z Udine kiedy to jak w meczu z Interem można się zastanawiać jakim cudem nie strzeliliśmy bramki z gry, całą drugą połowę nacieraliśmy na rywali ale nie wychodziło i oczywiście kilka razy daliśmy ciała to wszyscy jadą po nas jak po burej suce. Wczoraj przynajmniej graliśmy w piłkę i to nie był antyfutbol jak w LM. Dla mnie wynik 0:1 i 1:3 nie robi różnicy a robi ją gra. Pamiętam nasz ostatni wielki kryzys kiedy to miewaliśmy sporo meczów w których nie byliśmy gorsi, nacieraliśmy a to rywal strzelał bramki. Wolę taką grę niż porażki po jakimś antyfutbolu bo wiem że aż tak wiele nam nie brakuje do odwrócenia karty (Mexes by nie dał strzelić gola Floresowi i nawet podróżnik Doni by tego nie spartolił). Zobaczymy jak się zaprezentujemy z Dorią, obyśmy wygrali.
A i Pizarro robi różnicę. Dla mnie obecnie to nawet bardziej wpływowy zawodnik od De Rossiego. Robi też różnice bramkarz który broni w niesamowitych sytuacjach a nie co najwyżej w tych które obronić powinien.
PS http://www.seriea.pl/index.php?strona=n ... kul=124772


