Też nie macie się o co kłócić. Hoeffenheim to jest jakiś fenomen. Grają tak cholernie ofensywną piłkę, że aż chce się ich oglądać. Nic to, że Hamburg prezentuje się w tym sezonie nadzwyczaj dobrze, mimo braku van der Vaarta, chyba jako jedyni z czołowych zespołów trzymają fason, a tu przejeżdżają do Mannheim i dostają baty jakich mało. W pierwszej połowie praktycznie nie istnieli, dopiero w drugiej zaczęli coś grać. Zadziwiające jest też to, że w tym okienku zespół praktycznie nikogo nie sprowadził (doszedł tylko Beck bodajże). Grają tym samym składem co rok temu na zapleczu, a i tak nie ma na nich mocnych. Zadziwiają mnie niesamowicie. Jednak wydaje mi się, że z taką formą pociągną do końca rundy maksymalnie. Później będzie mniejszy lub większy kryzys. Jeżeli skończą nawet w pierwszej piątce, to i tak będzie dla nich wielki sukces. W mistrzostwo K'lautern (chociaż naprawdę mało co pamiętam, raczej z późniejszych lat) nie mogłem uwierzyć, w ewentualne mistrzostwo Hoffenheim też nie uwierzę.
E: Ibertsberger na pewno grał w barwach Freiburga. Pamiętam jego błąd przy bramce Deislera, a jakoś nie przypominam sobie Bayernu w 2. lidze.



