Z meczu Boston-Cavs obejrzałem dość obszerne skróty i wygląda na to że w grze Cleveland wciąż nie wiele się zmienia- jest James i cała reszta. Jeżeli uda się (choćby częściowo) zneutralizować LeBrona to Cavs są w dupie, nie ma kto wziąść gry na siebie. Widać także że Wallace ma już swoje lata i raczej już nie odmłodnieje, kierownictwo Cavs powinno się zastanowić nad jakiś konkretnym, podkoszowym następcą, zwłaszcza biorąc pod uwagę niemało pieniądze jakie kosi Ben.
Dziś zaś masa arcyciekawych meczy Suns-Spurs, Denver-Utah, Toronto-Philadelphi czy Atlanta-Orlando, aż nie wiem na który się skusić (oprócz oczywiście meczu Lakers-Clippers



