Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8192
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Post autor: Wilmore » 02 lis 2008, 22:43

Najistotniejsza była dziś postawa komentatorów spotkania - żenująca, na poziomie podwórkowym. Opcje są dwie - albo są fanatykami Napoli, albo nienawidzą Milanu.
Słuchanie tych dwóch kretynów naprawdę było straszne - w pierwszej połowie Milan grał strasznie szybko, Napoli z rzadka kontrowało, jeśli już, to niegroźnie - zdaniem "specjalistów" mecz był wyrównany. W drugiej połowie, po czerwonej Maggio, której "specjaliści" nie potrafili przeboleć, Napoli było 6'43'' na połowie Milanu - przez resztę czasu, a więc 42'17'' - Milan atakował, dominował, miażdżył Napoli niemiłosiernie.
Ci "specjaliści" nadal twierdzili, że mecz jest wyrównany, choć było dokładnie na odwrót. Przez 20 minut wciskali wszystkim, że Inzaghi na pewno będzie miał sytuację - nie miał żadnej. Przez cały mecz wmawiali, że Seedorf gra niemrawo - tymczasem bardzo bym się zdziwił, gdyby grał bardziej dynamicznie, z takim rywalem po prostu nie mógł w pierwszej połowie grać inaczej, w drugiej był już o wiele szybszy i lepszy, ale specjaliści z uporem maniaka twierdzili, że gra źle.
Generalnie błędów dałoby się wytknąć wiele, wiele więcej, pojęcie o futbolu mają nijakie (wmawiali wszystkim, że dopiero dziś Milan wyszedł przed Inter w tabeli, tak jakby ostatnia kolejka nie miała miejsca), pojęcie o Milanie mają nijakie, a starali się wymądrzać.
Dosłownie rzygać się chciało słuchając ich bełkotu - niech dadzą już lepiej Szpakowskiego, który nigdy nie foruje tak jednej drużyny, jak ci dwaj "specjaliści", i choć popełnia mnóstwo błędów, to jest sprawiedliwy.
Co do meczu - głównie dlatego fatalnie się słuchało bełkotu tych dwóch kretynów, gdyż usilnie starali się wszystkim wmówić, że to mecz na remis, wyrównany, a Napoli nie zasługuje na porażkę. Tymczasem Milan od pierwszej do ostatniej minuty był zespołem zdecydowanie lepszym w polu, nie dającym wiele pola do manewru pod własnym polem karnym, miażdżąc rywala w drugiej linii. Zabrakło napastników, Boriello walczył, ale niewiele robił, głupio dawał się łapać na spalonych, a Pato z Inzaghim byli niewidoczni - młody miał jedną okazję, której nie wykorzystał tylko ze znanych mu powodów. Niesamowita nieskuteczność, kiedy do tego się doda nadprzyrodzoną formę Iezzo - fantastycznie obroniony karny (którego chyba faktycznie nie powinno było być, jeśli postępować z duchem gry), świetne interwencje od początku do końca, to wychodzi mecz-frustracja. Na szczęście jednak Ronaldinho raz świetnie uderzył, a napastnik Napoli błysnął instynktem Inzaghiego (tyle że pod własnym polem karnym) i mamy lidera - absolutnie zasłużonego, wywalczonego po walce do samego końca.

Na sam koniec (at last, but not least) muszę poruszyć jeszcze jedną sprawę - Favalli na lewej obronie gra żenująco, zazwyczaj jest jedną wielką pomyłką i w każdej minucie spędzonej na boisku daje kolejne argumenty jego przeciwnikom (czyli też mnie), by udowadniać tezę o kolesiostwie w Milanie. Dziś jednak zaprezentował się fantastycznie na środku obrony - Bonera popełnił kilka błędów, Favalli żadnego - choć miałem co do jego występu jak najgorsze oczekiwania. Profesorsko się zaprezentował, jestem pod ogromnym wrażeniem jego gry - spodziewałem się złego występu, mógł mieć miejsce katastrofalny, zaskoczeniem byłby dobry, ale to, co on dziś wyprawiał, przechodzi moje pojęcie - był naprawdę doskonały.

Wróć do „Włochy”