...i doprowadził że cała treść została w ostatnim akapicie ośmieszonaA zejdzie może jeszcze niżej? Umiem go sobie wyobrazić w przyszłości: już z dala od boiska, w laboratoryjnych goglach i kitlu, mieszającego w parującym kotle z genami, poszukującego mieszanek idealnych dla przyszłych, nienarodzonych jeszcze gwiazdorów futbolu. Innej dla idealnego stopera, dla bocznego obrońcy, dla rozgrywającego, napastnika etc. Jeśli genową miksturę doskonałą kiedyś opracuje, tytułów dzięki niej zdobytych raczej nie doczeka, nawet gdyby Arsenal zaczął wygrywać przedszkolakami. Co najwyżej zostanie - na taką sławę wielcy eksperymentatorzy wyprzedzający epokę są zawsze gotowi - pierwszym trenerem, który mistrzostwo Anglii zdobędzie pośmiertnie.
Choć jedyne na co należy zwrócić uwagę to na fakt pewnej sprzeczności w polityce transferowej Wengera i tu Stec dość dobrze to uchwycił. Czyli co jest celem najważniejszym dla Arsena? Czy zbudowanie od podstaw potężnej drużyny, w ktorej każdy zawodnik od początku będzie miał do czynienia z myślą szkoleniową samego Wengera czy wprowadzanie kolejnych młodych zawodników dla samego wprowadzania jeszcze młodyszych? Dwóch na raz uskuteczniać się nie da, więc albo młodzi są wprowadzani do zespołu jak do tej pory, albo "starzy" (mówie np. o Fabregasie
Tyle że nie mam pojęcia z jakiej paki Stec nagle wyskoczył z tym tematem?
Ogólnie uważam, że Stec przesadza i wydaje mi się że co jak co, ale z klubu tej klasy co Arsenal najważniejsi gracze przez wiele lat odchodzić nie będą i Wenger nawet i bez wzmocnień w tym steroryzowanym kasą futbolu będzie zyskiwał coraz więcej, tak jak coraz lepsi i bardziej doświadczeni będą ci którzy teraz grają w podstawowym squadzie. Arsene wariatem nie jest i nie będzie sprzedawał swoich najlepszych graczy, tylko dlatego że znalazł kogoś młodego, tego się nie obawiam, wiec tak na zdrowy rozsądek to w moim odczuciu cała teoria Steca jednak nadaje się do kosza, tak długo jak w klubie pozostają prawdziwe gwiazdy (a nie Hleb).


