nie zapominam, bo pisałem o tym choćby w analizie do typu w odpowiednim dziale.
Spurs mieli kilka zmian w składzie, a Liverpool praktycznie cały skład grał piłkarzami którzy na co dzień nie grają w 1 "11".
W Spurs Gomes, Corluka, Zokora, Bale, Lennon [11 spotkań w tym sezonie od początku, to nie jest jakaś głęboka rezerwa, do tego chyba 7 z ławki], Pavluchenko.
No a w Liverpoolu Cavalieri 2 mecze, Hyypia - 4, Agger 9 [w sumie w pierwszym składzie i z ławki. 2 razy mniej niż u Lennona. Więc czy ta ich sytuacja aż taka podobna] Lucas Leiva podobnie - 5 od początku i 5 z ławki. Babel 4 od początku w tym sezonie. na ok 20 meczów rozegranych - rezerwowy. Insua - 1 mecz rozegrany do tej pory od początku. N'Gog 2 +2. Degen - 2 mecze, Plessis 4+1, El Zhar - 2+5, Darby w ogóle debiut zaliczył,
Na moje oko, to Spurs grali wymieszanym podstawowym składem z kilkoma rezerwowymi. Czy też jak kto woli - Harry dał odpocząć kilku podstawowym graczom i w ich miejsce dał rezerwowych - nie z głębokich rezerw, ale takich którzy ocierają się o pierwszy skład.
Liverpool natomiast zagrał z Torresem świeżo po kontuzji w ataku i masą rezerwowych [nierzadko z głębokich rezerw].
I Spurs wygrali, zagrali kapitalnie, ale na tle takiego Liverpoolu, a nie innego. Jakby z pierwszym składem Liverpoolu prowadzili do przerwy 3:0 to dopiero byłby wyczyn. A tak ? Jest miła niespodzianka dla kibiców. Na pewno znak, że sami piłkarze mają inne podejście do gry, niż za Ramosa. Ale cudów bym się po tym meczu nie spodziewał.



