Ja mam jeszcze gegrę. Z matmy mamy dość ostro, mimo że to tylko podstawa (są jednostki, które zdają rozszerzoną - wrrr). Oczywiście religii czy innego wf-u też nie liczę, bo nic się nie robi na tych lekcjach. Co do łaciny, to mi ten denny przedmiot odszedł po drugiej klasie. Całe szczęście, bo nauczycielka była przy okazji moją wychowawczynią, teraz mam historyczkę, która uczy mnie też WOSu, więc mamy dodatkowy czas na powtórzenia. Niemniej ten rok jest wyjątkowo natężony i męczący.olson pisze:Ja nie narzekam na wymagania nauczycieli z przedmiotów pobocznych, może dlatego, że z nich pozostała mi jedynie matematyka, reszta odpadła (takich głupot jak religia, łacina czy wf nie liczę).



