Od początku pierwszej połowy nie podobała mi się trochę gra Caceresa i Gudy'ego. Dużo głupich strat/zagrań przez obu zawodników, ale Caceres przynajmniej nadrabiał w destrukcji. Świetny początek w wykonaniu Pique, przypieczętowany trafieniem na 0-2. Dużo nerwowości w grze Busquets'a i niedokładności Henry'ego. Obrona ogólnie na plus lecz kilkakrotnie Liedson w pojedynkę potrafił zagrozić bramce Valdesa. Kibice gospodarzy nie potrafią pogodzić się z faktem, iż ich drużyna jest po prostu gorsza i zawodnicy FCB do szatni schodzą wygwizdywani.



