Tak, to Michael strzelał. Ogólnie rzecz biorąc to mecz wyglądał jak walenie głową w mur. A zwłaszcza druga połowa. W końcówce meczu statystyka posiadania piłki wynosiła 85%-15%. Tylko, że raz brakowało trochę siły, innym razem precyzji, a jeszcze innym dostawienia nogi w odpowiednim momencie. No i tak do 90 minuty. Na szczęście skończyło się po naszej myśli i bardzo dobrze, bo rywale również zdobyli 3 punkty. Takie mecze, gdy przeciwnik się muruje są czasami trudniejsze do wygrania niż z drużyną z czołówki, która preferuje otwarty futbol. Dlatego trzeba się cieszyć, że choć zdobyliśmy jedynego gola w samej końcówce meczu, to jednak go zdobyliśmy, a więc drużyna pokazała, że potrafi grać do końca, nawet jak przez całe spotkanie nic nie wychodzi. To również ważna umiejętność.guru pisze: W końcu Vidić dobił piłkę po strzale Carricka(?).



