Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Mentor » 08 gru 2008, 13:57

http://www.blaugrana.pl/news/1129/sos_c ... dziow.html
I tym sposobem doszliśmy do najciekawszej sytuacji z tego meczu – trzeciej bramki dla Barcelony. Sytuacja wyglądała następująco: W środkowej strefie boiska Xavi (jeżeli się mylę to przepraszam) chciał zagrać piłkę do linii bocznej, jednak nastrzelił on ją na nadbiegającego z połowy boiska Barcy Joaquina, który przeciął lot piłki i skierował ją do wracającego, będącego na kilkumetrowej pozycji spalonej Hleba. Wszyscy zawodnicy Walencji podnieśli ręce w górę oczekując sygnalizacji asystenta i doczekali się jej – asystent numer 2 podniósł flagę. Ku zdziwieniu piłkarzy (również i Barcelony) sędzia główny podziękował asystentowi za sygnalizację, nakazując grać dalej. Kilka sekund później Dani Alves zdobył bramkę. Wokół Pana Borbolana natychmiast pojawili się protestujący piłkarze Walencji, którym starał się on wytłumaczyć, iż w jego ocenie piłka została Hlebowi podana przez Joaquina. Murarz muruje, piekarz piecze, malarz maluje a decyzję w ocenie spalonego w trakcie meczu piłkarskiego podejmuje asystent, a nie sędzia główny! To właśnie asystenci są szkoleni by dokonywać prawidłowej interpretacji przepisów gry dotyczących spalonego. Przepisów które między innymi wyraźnie mówią, że: nie jest na spalonym zawodnik, który otrzymuje podanie od przeciwnika. Najistotniejszym elementem w brzmieniu tego przepisu jest słowo „podanie”. Podanie to wymaga celowości i świadomości w zagraniu! I tylko one decydują o tym, czy zagranie należy ocenić, jako podanie od przeciwnika. A contrario, nie może ono być przypadkowym odbiciem, czy kiksem po którym piłka leci nie tam gdzie chce obrońca. I nie ma wyjątków od tej reguły. Dlatego właśnie zaistnieje spalony przy dobitce po interwencji bramkarza (jego obrona nie jest świadomym podaniem), zaistnieje spalony gdy obrońca przedłuży głową zagranie do będącego na pozycji spalonej napastnika (to zagranie głową również nie będzie podaniem a jedynie próbą interwencji), natomiast nie byłoby spalonego gdyby obrońca wyprowadzający piłkę świadomie zagrał ją do własnego bramkarza, nie widząc, iż piłkę może przejąć przeciwnik. Liczy się bowiem celowość zagrania obrońcy. Przenosząc powyższe rozważania na grunt sytuacji z 48 minuty należy więc zadać sobie pytanie: czy zagranie Joaquina było celowe? W mojej ocenie absolutnie nie. Piłkarz Walencji w pełnym biegu po prostu nabiegł na piłkę zagrywaną przez Xaviego i zupełnie nieświadomie skierował ją (chyba biodrem albo kolanem) do Hleba. Nie dam się przekonać, że chciał on zagrać piłkę ze środka boiska do osamotnionego piłkarza Barcy… Z całą stanowczością stwierdzam więc, że jego zagranie było przypadkowe i nie powinno zostać uznane przez sędziego głównego za „podanie”, tak więc powinien on uznać prawidłową sygnalizację asystenta i odgwizdać spalonego. Sędzia główny popełnił więc błąd.

Wróć do „Hiszpania”