1) że ci debile dziennikarzyny nie chcą poznać prawdy. Przyjść do kotła lub po prostu na stadion Lecham, zobaczyć jaka jest prawda. Czy to takie trudne?
2) że ci debile dziennikarzyny znają prawdę ale by więcej zarobić piszą pierdoły i chcą zniszczyć Lecha (oczywiście to nie takie łatwe) i jak pisał Jarzinho przezajebista zazdrość robi swoje. Włoskie gazety (Della Sierra podajże) chwali kibiców Lecha. A niby "polska" gazeta jedzie po nich jak się da.
Te drążenie tematu o pseudo kibicach, wandalach, terrorystach z wyjazdu do Gdańska jest śmieszna jak przypominanie, że grupka kiboli o mały włos nie zabiła Jacka Bąka soczkiemDzięki temu Wiara Lecha czuje się tak mocna, że po zadymie w Gdańsku groziła dziennikarzom procesami, jeśli napisaliby o tych wydarzeniach w nieodpowiedni sposób. I dziennikarze nie drążą tematu.
Nie no teraz jest zajebiście... nie ZicoOstrowski przyznaje też, że kiedyś podobnie było w Legii.
- Nie poszliśmy tą drogą, bo uważamy, że nie jest to dobre rozwiązanie - mówi. - Przed naszym przyjściem [przed kupieniem klubu przez firmę ITI] podobnie było w Legii.
E: dobra odpowiedz pod artykułem
Najgorszy przykład to Barcelona, bo tam kibice mają ogromny wpływ na
funkcjonowanie klubu, nawwet prezesa wybiarają.
Czemu jeszcze Wyborcza nie napisała o Barcelonie jako tragicznym i
godnym pożałowania przypadku?



