Zacząć muszę oczywiście od żenującego sędziowania pana Webba. Obie kartki dla Ade nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo skąd. W trakcie meczu było kilka takich zagrań, które bez dwóch zdań nadawały się na pokazanie żółtka, ale nie lepiej wyrzucić z boiska zawodnika za nic. Przy drugiej kartce to już sam siebie przeszedł. Walka o piłkę, Ade lekko się zastawia, piłkarz Liverpoolu teatralnie łapie się za twarz ... starczy.
Oczywiście nie wiadomo jak by się mecz potoczył gdyby nie czerwo dla Adebayora, ale wtedy można było powalczyć o zwycięstwo, a tak trzeba było skupić się na obronie wyniku i grze z kontry. Ade do momentu kartki całkiem nieźle, podobnie Robin. Samir po kontuzji, ale za dwóch pracował. Żenująco zaś Denilson, Diaby i Johan ... przy bramce dał ciała, tak pod względem ustawienia, jak i szybkości. Przyczajony Song fajnie czyścił, czyli robił to co trzeba i z jego występu jestem zadowolony. Na wyróżnienie zasługuje też Almunia, który zaliczył kilka niezłych interwencji.
Wynik 1:1 nie jest złym rezultatem, ale po cichu liczyłem na komplet oczek. Chociaż na tym etapie na jakim jesteśmy to trzeba się cieszyć. W końcu ani Liverpool, ani Manchester, ani Chelsea nie dały nam rady. Brawa za walkę do końca mimo tego, że rywale grali w 11 i mieli po swojej stronie arbitra ... no dobra przesadzam może
To mnie niestety bardzo martwi. Gael troszkę za linią dzisiaj przebywał. Może będzie musiał kilka dni odpocząć. Uraz Fabregas też za dobrze nie wyglądał, ale liczę na jego szybki powrót bo inaczej będzie ciężko, a Abou w środku oglądać nie chcę. Może szansa dla AaronaHanni pisze:Ahaa.... no i na kolejny mecz tracimy Cesca, Adebayora i nie wiadomo co z Gaelem...



