Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: Mentor » 23 gru 2008, 21:52

fieldy pisze:czepiasz się słówek :P realna szansa, czyli duża.
Ok. Skoro realna szansa może oznaczać tyle samo co duża szansa to ja stwierdzam, że nawet na początku meczu z Adebayorem i Fabregasem w składzie nie określiłbym Waszych szans na zwycięstwo mianem dużych :P
fieldy pisze:Możesz nie uznawać, ale czy nigdy się nie spotkałeś z takim pojęciem [realna szansa] ?
Jasne, że się spotkałem. Sam niekiedy używam tego określenia, ale w moim przypadku nie ma ono specjalnej mocy. Realna szansa może dla mnie oznaczać dokładnie tyle samo co po prostu szansa. Dosyć tej semantyki chyba :wink:
fieldy pisze:Przyznasz, że w obecnej sytuacji kadrowej, gdzie jedni są połamani, a inni są świeżo po kontuzji [o formie już nie mówię] + kontuzja Cesca + strata Ade [absolutnie kluczowy gracz] co dodatkowo nas osłabiło - bo Liverpool miał gracza więcej - te szanse na 3 pkt były raczej nikłe. Należy pamiętać z kim graliśmy.
Oczywiście. Tyle tylko, że arbiter nie miał nic wspólnego z Waszymi kontuzjami, formą Waszych graczy powracających po kontuzji ani siłą rywala. Sam widzisz, że strata Ade nabiera tak dużego znaczenia dopiero w połączeniu z innymi czynnikami a Webb nie może odpowiadać i nie odpowiada za to wszystko.

Suma summarum zgadzam się, że arbiter niesłusznie wyrzucając z boiska Adebayora wydatnie wpłynął na dalsze losy meczu jeszcze bardziej ograniczając Wasze szanse na zwycięstwo. To jednak moim zdaniem nie to samo co wypaczenie wyniku. Absolutnie nie to samo.

Wróć do „Anglia”