Ok. Skoro realna szansa może oznaczać tyle samo co duża szansa to ja stwierdzam, że nawet na początku meczu z Adebayorem i Fabregasem w składzie nie określiłbym Waszych szans na zwycięstwo mianem dużychfieldy pisze:czepiasz się słówekrealna szansa, czyli duża.
Jasne, że się spotkałem. Sam niekiedy używam tego określenia, ale w moim przypadku nie ma ono specjalnej mocy. Realna szansa może dla mnie oznaczać dokładnie tyle samo co po prostu szansa. Dosyć tej semantyki chybafieldy pisze:Możesz nie uznawać, ale czy nigdy się nie spotkałeś z takim pojęciem [realna szansa] ?
Oczywiście. Tyle tylko, że arbiter nie miał nic wspólnego z Waszymi kontuzjami, formą Waszych graczy powracających po kontuzji ani siłą rywala. Sam widzisz, że strata Ade nabiera tak dużego znaczenia dopiero w połączeniu z innymi czynnikami a Webb nie może odpowiadać i nie odpowiada za to wszystko.fieldy pisze:Przyznasz, że w obecnej sytuacji kadrowej, gdzie jedni są połamani, a inni są świeżo po kontuzji [o formie już nie mówię] + kontuzja Cesca + strata Ade [absolutnie kluczowy gracz] co dodatkowo nas osłabiło - bo Liverpool miał gracza więcej - te szanse na 3 pkt były raczej nikłe. Należy pamiętać z kim graliśmy.
Suma summarum zgadzam się, że arbiter niesłusznie wyrzucając z boiska Adebayora wydatnie wpłynął na dalsze losy meczu jeszcze bardziej ograniczając Wasze szanse na zwycięstwo. To jednak moim zdaniem nie to samo co wypaczenie wyniku. Absolutnie nie to samo.


