Widzę, że w temacie wiele się dzieje, a prawie nikt nie pisze nic o wczorajszym meczu.
Tak więc ja się wypowiem. Otóż mecz w wykonaniu United nie najlepszy, choć widowisko niezłe. Diabł były bardzo nieskuteczne, Ronaldo psuł na potęgę, a hat-tricka mógł ustrzelić jak nic. Manchester nie miał też takiej miażdżącej przewagi jak choćby z Sunderlandem. Mogło być wyżej, ale Park pokazał jak można nie wcelować z 5 metrów od bramki. Jednym z tych piłkarzy, którzy wryją się na dłużej w pamięć, jest z pewnością Pogatetz. Doceniam wolę walki, charakter i ambicję kapitana Boro, ale przesadza z agresją. Co prawda wczoraj nikomu krzywdy nie zrobił, ale mając w pamięci starcie z Possebonem, wczorajsze wejścia Austriaka naprawdę podwyższały ciśnienie. Na szczęście skończyło się "tylko" na jednym ostrzejszym wejściu w Ronaldo, po którym Portugalczyk się lekko obił oraz na podduszaniu tego samego piłkarza w polu karnym, po którym Cristiano miał wielkie pretensje do Pogatetza (co skończyło się lekką przepychanką podczas schodzenia na przerwę). To wszystko.



