Historia jest fajna i ważna, ale oceniając aktualny stan rzeczy trzeba się skupić na tym co jest a nie na tym co było. Niepotrzebny tutaj żaden wywód. Obecnie niemieckie drużyny (poza Bayernem) nic nie znaczą w Lidze Mistrzów i tyle. Źle mówię? Wskaż błąd.Michał M pisze:No teraz Ty przegiąłeś. Jeśli Wy uważacie, że w Niemczech wielka jest tylko jedna drużyna (a nawet RealFan odmawia jej wielkości - patrz dyskusja w temacie Arsenalu), to ja Ci powiem, że w Hiszpanii wielkie są tylko Real i Barcelona. A stosując kryterium (znów RealFana, bo on tu najwięcej dyskutował w tej mierze) historii, tradycji, kibiców, powiedziałbym, że żadne Atletico, Valencia czy Sevilla nie są większe od HSV Hamburg, Borussii Dortmund czy Borussii Moenchengladbach. Wskazać choćby statystyki zwycięstw w pucharachOwszem, tym wymienionym niemieckim drużynom nie wiedzie się może ostatnio w europejskich pucharach, ale to samo można by powiedzieć o Realu. I co, odmówimy mu w związku z tym wielkości? Więc co o niej decyduje w takim razie
I jakież to są te "wielkie" hiszpańskie kluby że jest ich 4-5 razy więcej od niemieckich
![]()
Jeżeli mówimy o drużynach największego formatu to przez pryzmat Ligi Mistrzów a nie Pucharu UEFA.Michał M pisze:Jakoś te "tuzy" z Wolfsburga potrafiły wygrać swoją grupę w Pucharze UEFA Grupę, w której grał w końcu "tylko" Milan. Rzeczywiście cieniasy.
Do Bayernu nic nie mam i traktuję Bawarczyków jako zespół z najwyższej półki. Tej samej co Real jeżeli o to Wam chodzi (ktoś coś wspominał o jakichś kompleksach). Swoją teorię na temat tego dlaczego niektórzy Was lekceważą wyłożyłem wcześniej co nie znaczy, że jestem jej zwolennikiem. Największym problemem Bayernu jest gra w słabszej lidze. Mistrzostwo Anglii, Włoch czy Hiszpanii ma większy prestiż w Europie dlatego najlepszym klubom z tych krajów nikt nie odmawia wielkości. Bayern musi się bardziej napracować.


