Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Babel
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8170
Rejestracja: 28 lut 2005, 19:05
Reputacja: 242

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Babel » 04 sty 2009, 21:31

Jak dla mnie spalony to spalony, walić tamte sytuację.

Ale ok zabawmy się. Mecz Siena - Inter stan 1-2 po bramce Maicona z zajebiście ewidentnego spalonego, jednakże jedna z kilku akcji które od tego stanu miał Inter zakończyła się powodzeniem. Albo pójdźmy w druga stronę to Siena wykorzystuje jedną z sytuacji. Uważałbyś, że arbiter nie wypaczył wyniku spotkania? Niezależnie od tego jak dalej potoczyłaby się sytuacja, kto miał przewagę, kto się poźniej odkrył to Siena była zawsze najbardziej poszkodowana i stratna. Jeszcze inaczej: arbiter dyktuje rzut wolny po faulu którego nie było, piłkarz zamienia go na bramkę. Można śmiało stwierdzić, że sędzia zdecydowanie wpłynął na rezultat, lecz patrząc z Twojego punktu widzenia przecież nie można zawodnikowi odbierać tego, że strzelił prawidłowego gola. Może teraz zrozumiesz o co mi chodzi. Gol Yaya Toure jest jakby konsekwencją bramki Iniesty, nie tak jednoznaczną jak podany przeze mnie przykład ale jest. Nie jestem zwolennikiem teorii że nawet zabicie komara ma wpływ na nasze dalsze losy, ale jestem w 100% pewny że bramka Iniesty miała niesamowity wpływ na dalszy przebieg wczorajszego spotkania. Co prawda nie wyklucza to, że Barca nie strzeliłaby gola normalnie w końcówce (te wróżenie z fusów już Ci bardziej odpowiada). Być może to Blaugrana została bardziej skrzywdzone, bo nie dano im strzelić prawidłowo i teraz Babel pluje jadem.

To tylko tak abyś poznał mój punkt widzenia. Nie musisz odpisywać, bo pewnie się nie dogadamy. Przeczulony? Może jestem, bo część krzykaczy pojawia się tylko przy takiej sytuacji jak Maicona, ale to że co kilkanaście minut wcześniej arbiter odgwizdał ofsajd którego nie było nikt się nie przejmował. Teraz to ja stawiam się w roli tego sprawiedliwego. Tyle.

Wróć do „Hiszpania”