Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18638
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2449
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 04 sty 2009, 22:44

Mentor pisze:Oczywiście, że nie można tego przyjąć i ja tego w żadnym razie nie przyjmuję. Tyle tylko, że tak samo nie można przyjąć, że nie strzelilibyśmy gola. Źle mówię?
dobrze. jednak moje rozumowanie z twoich wczesniejszych wypowiedzi bylo troche inne
Mentor pisze:Nie. Chodzi o to, że strzeliliśmy trzy bramki z czego dwie na pewno prawidłowe. Tyle jeśli chodzi o fakty a nie przypuszczenia.
a bardziej
Mentor pisze:Jak policzysz bramki (prawidłowe) to wyjdzie na to, że Barcelona zdobywała dwie a Majorka jedną. Nijak nie da się osiągnąć innego wyniku w tym działaniu.
czyzby moje wnioski byly zbyt daleko idacymi? :P
Mentor pisze:Każdy nieprawidłowo uznany gol zdobyty przy stanie remisowym wypacza wynik meczu? Moim zdaniem trochę za dużo powiedziane.
kazdy nieprawidlowo uznany czy nieslusznie nieuznany gol ma bezposredni wplyw na wynik spotkania, stad dla mnie zawsze jest to wypaczeniem wyniku. kazda bledna decyzje majaca ten bezposredni wplyw na wynik traktuje wlasnie w ten sposob. nawet jesli jest to ostatnia akcja meczu i kwestia czy bedzie 4:0 czy 5:0 albo 4:1 czy 4:2 - w sytuacji gdy mowa o dwumeczu moze miec to znaczenie. w lidze jednak znacznie mniejze, wiec moze nie przesadzajmy. przy remisie wypaczenie jest zawsze (nawet gdy ekipa pokrzywdzona zdola wygrac).
podobnie sytuacja ma sie w przypadku rzutow karnych, bo to prawie pewny gol, wiec jesli karny nieslusznie jest nieodgwizdany jest to dla mnie wypaczeniem. jesli nieslusznie zostal odgwizdany tez (chyba, ze sprawiedliwosci stalo sie zadosc i gol nie pada). tak czy inaczej zawsze jest to blad troche nizszej kategorii niz bezposrednie wplyniecie na wynik, poniewaz druzyna pokrzywdzona zachowuje teoretyczne szanse na naprawienie bledu pana z gwizdkiem (mowa o sytuacji, gdy jest niesluszny karny, a nie gdy go nie ma, choc powinien byc). mimo to - wypaczenie wyniku bez dwoch zdan.
podobnie sytuacja ma sie przy rzutach wolnych czy roznych. dla tych ostatnich i wolnych, z ktorych idzie dosrodkowanie, a nie strzal bezposredni z zaznaczeniem, ze jesli nie ma bledu w obronie - nie ma gola, wiec druzyna broniaca w pewnym sensie i tak sama jest sobie winna. co nie zmienia faktu, ze calej sytuacji byc nie powinno, wiec sedzia wypacza tym sposobem wynik meczu. jak bramka nie pada - wypaczenia wyniku nie ma. brak podyktowania wolnego czy roznego wypaczeniem dla mnie nie jest, bo prawdopodobienstwo gola jest zbyt male. lecz brak wolnego, gdy bylaby grozna sytuacja jest powaznym bledem (nie wypaczeniem wyniku).
dalej spalony. nieodgwizdanie spalonego, po ktorym pada bramka oczywiscie jest wypaczeniem. gdyby gola nie bylo - wypaczenia wyniku nie ma. odgwizdanie spalonego, ktorego nie bylo nie zawsze traktuje w ten sam sposob. zalezy od tego, jak dobra sytuacje mialaby druzyna atakujaca. wowczas, gdy jest to okazja znakomita - prawdopodobienstwo zdobycia gola byloby bardzo wysokie - dla mnie to wypaczenie. jesli nie jest to sytuacja typu "setka" wowczas jestem w stanie uznac, iz sedzia nie wypaczyl wyniku (prawdopodobienstwo gola bylo zbyt male).

itd.

mozna polemizowac, choc szczerze mowiac nie chce mi sie. chyba jasno wyrazilem swoje podejscie? :P
Mentor pisze:Alternatywna wersja pytania: czy gdyby sędzia nie uznał bramki Iniesty a Toure nie strzeliłby gola (idę Wam na rękę) i mecz zakończyłby się wynikiem 1:1 to wynik nie byłby wypaczony? Nawet w obliczu pozostałych poważnych błędów o jakich była mowa?
zalezy od tego, jakie to bledy, bo meczu nie ogladalem w calosci. jesli powinien byc karny (i co do tego nie ma zadnych watpliwosci) jest to wypaczenie wyniku. czerwona kartka ma wplyw na przebieg spotkania, lecz nie ma bezposredniego wplywu na wynik, stad mozna to traktowac w rozny sposob - kwestia interpretacji. dla mnie ma to wlasnie wplyw na przebieg gry, a nie na wynik meczu. zatem ja bym to nazwal wypaczeniem przebiegu spotkania, a nie wyniku. co rowniez jest ogromnym bledem sedziego.

Wróć do „Hiszpania”