Eboue (mówię przede wszystkim o ostatnich meczach bo najlepiej pamiętam) gra blisko linii, schodzi do środka robiąc miejsce Bacaremu, często widać go w polu karnym (btw napastnik?fieldy pisze:wiedziałem, że nie ma sensu
ale nie odpowiedziałeś - czy Eboue w przeciwnieństwie do Hleba schodził do boku, grał szeroko, tak jak powinien twoim zdaniem grać boczny pomocnik ? NIELogan pisze:Ja kilka znakomitych podań na cm Eboue pamiętam doskonale (w przeciwieństwie do Hleba), o czym już kiedyś była mowa.
Takich ważnych rzeczy jednak staty nie pokazują
Oczywiście że łapie głupie straty (ostatnio coraz rzadziej), strzał ma dobry gorzej z celnością. Wirtuozem i pierwszoplanową postacią on nigdy nie będzie. To solidny rzemieślnik, który dodatkowo nakręca klimat w drużynie, a tacy gracze też są potrzebni. Naprawdę to jest wbrew temu co widać bardzo pożyteczny gracz.
Nie da się porównywać Hleba do Eboue. Hleb był jednym z czołowych zawodników, którego zadaniem było ciagnięcie gry, kreowanie sytuacji. Eboue to rzemieślnik, który ma pomóc i w obronie i w ataku mniej więcej w takim samym stopniu. Swoja grą bez piłki i ustawieniem jak najbardziej utrudniać grę przeciwnikowi tak w ataku jak w obronie. Zauważ że w ogóle nie oceniam gry Alexa w destrukcji. Każdy z nich spełniał inną rolę na boisku.fieldy pisze:Napisałeś, że gra Hleba była tak zła, że szkoda gadać. Dlatego pytam. Czy była gorsza od Eboue ? O Eboue nie pisałeś, że grał fatalnie, tylko ze czasu potrzebuje. Hleb też nie gał na swojej pozycji.Logan pisze:I chodzi tu o rzekomą rewelacyjną grę Hleba, a nie kto jest lepszy Hleb czy Eboue.
Reasumując: jeśli chodzi o Hleba, który też często się łamał, piszesz że Grał fatalnie, bo nie grał szeroko w meczach ze słabszymi rywalami, tylko schodził do środka i się kiwał. Nie grał na swojej pozycji, miewał urazy - ale przy nim to nie ma znaczenia.
Eboue - też nie grał szeroko, też schodził do środka i próbował kiwać. Jednak u niego argument, że gra na innej pozycji i miewa kontuzje już jest istotny![]()
Mnie Hleb zawiódł. Wprawdzie potrafił się zastawić, przytrzymać piłkę, coś wykreować i przez to dawał pewność drużynie, ale oczekiwałem po nim więcej. W Stuttgarcie zaliczał sporo bramek i asyst bramkowych. U nas tego bardzo brakowało. Potrafił zagrać świetną piłkę robiącą zamęt, ale tych otwierających drogę do bramki podań było jak na lekarstwo. Można zejść do środka i dryblować ale trzeba też trzymać się taktyki i szukać innych rozwiazań maksymalnie rozciągając grę. Niestety czesto wydawało się że Hleb chciałby wszystko załatwić dryblingiem w stylu Maradony. Naprawdę myślałem, że się bardziej rozwinie bo szans i czasu miał dużo.
Co do składu, to jeszcze raz powtórzę że wyniki świadczą o tym że nie potrzeba wielu zmian. Zawsze sa kontuzje i zawsze jesteśmy liczącą się drużyną w każdych rozgrywkach.
Aha, trofea trofea trofea.
Ktoś tu kiedyś powiedział że Arsenal powinien coś wygrac bo dawno nie miało to miejsca.
Fajnie, tez jestem za. Nie zapominajmy jednak o tym, że gramy w najmocniejszej lidze na świecie, z której co najmniej 4 drużyny mogły by być mistrzami każdej europejskiej ligi. O LM juz nie wspominam. Tutaj nikt się nie układa - a my w zeszłym roku wygraliśmy to wy w następnym. Wygrac może tylko jedna druzyna. Pucharów pocieszenia sie nie przyznaje. A wielkich ekip nie brakuje
Kiedyś toczyła się podobna dyskusja na temat Interu. Kiedy oni wreszcie wygraja scudetto? Po wielu latach przerwy zdobyli w 2006 potem 07, 08 i sa na najlepszej drodze żeby po misia sięgnać 4 raz z rzędu. Także spokojności i cierpliwości życzę



