A ja przypomnę, że przegrywaliśmy mecze z drużynami wiele gorszymi niż Arsenal i co z tego? Liczy się końcowy efekt, którym w przypadku rozgrywek ligowych jest miejsce w tabeli po ostatniej kolejce. Przez ostatnie lata nie jesteście w stanie zdobyć cennego trofeum i to fakt, któremu nie da się zaprzeczyć. Co dla Was gorsza - naprawdę nic nie wskazuje na to, że sytuacja może się szybko zmienić. I to nie jest powód do niepokoju? Oby tak każdy myślał w obozie AFC. W nas też mało kto wierzył przed sezonem 2006/2007, ale postawa byłą zgoła odmienna - nikt nie chciał przyjmować do wiadomości, że miejsce w top4 jest dobre. Dla wielkiego klubu dobre są tylko cenne trofea. Wszystko poza tym jest porażką. A jeśli powoli priorytety AFC ulegają zmianie to wychodzi na to, że chłopcy Wengera opuszczają powolutku piłkarskie salony.To ten sam Arsenal, który grając bez ataku (5 napastnikiem), świeżo wyciągniętym ze szpitalnego łóżka Walcottem i paroma graczami, co do których decyzję o występie podjęto w dniu meczu, wygrał 2:1 z MU


