W Realu panuje jakas dziwna indolencja wsród kandydatów na prezydenta. Naprawdę wspólczuje, choć wyboru dokonują socios, wiec sami sa sobie winni że wybieraja kiełbasę wyborczą. Co rusz to jakiś gość z maniaklana potrzebą szpanowania, szastania pieniędzmi, kupowania gwiazd, robienia rewolucji. Kompleksy? Rok gdy prowadził ich druzyne Capello powinien nauczyć władze że nie gwiazdy stanowią o drużynie. Wręcz przeciwnie. Real w tej chwili potrzebuje wzmocnienia na skrzydłach, może jeszcze lewy obrońca i stabilizacji na ławce trenerskiej. Rozumiem, że Juande jest troche z przypadku, ale ja nie bardzo widzę aby ktokolwiek gwarantował sukces przy takich destabilizujacych władzach jakie ma Real. Uroki demokracji.
p.s jedyny człowiek jaki mogłby powstrzymać w tym sezonie Barcelone to własnie wspomniany Capello



