W Hiszpanii (a przynajmniej w Barcelonie i Realu) już tak jest, że wybory prezydenckie są jak igrzyska. Kiełbasy wyborczej jest tyle, że już po pewnym czasie sporo osób mam jej dosyć aż w końcu ludzie idą do urn, aby to w końcu zakończyćBabel pisze:W Realu panuje jakas dziwna indolencja wsród kandydatów na prezydenta. Naprawdę wspólczuje, choć wyboru dokonują socios, wiec sami sa sobie winni że wybieraja kiełbasę wyborczą.
Real za czasów miał świetnych piłkarzy, świetną grę i świetne wyniki. Oczywiście do czasu, ale tak czy inaczej jest to olbrzymi handicap bo Perez już raz pokazał, że może wynieść Real na szczyt. Jeżeli tylko Perez oficjalnie potwierdzi swój start to IMO w tym samym momencie poznamy zwycięzcę wyścigu. Pozostali (ewentualni) kandydaci nie robią jak do tej pory chyba żadnego wrażenia. Z drugiej strony jednak trudno, aby było inaczej skoro media forsują Florentino.
Real nie potrzebuje moim zdaniem wielkich zakupów. Nowy prezydent (czytaj. Perez - po prostu nie chcę się powtarzać) powinien zakupić jakichś skrzydłowych z prawdziwego zdarzenia i kogoś na obronę przy czym mam na myśli nie tylko lewą stronę, ale i środek.
Ciekawe jaki crack przybędzie do Madrytu. Ronaldo? Fabregas? Benzema? Real potrzebuje takiego zawodnika nie tylko z punktu widzenia sportowego, ale i marketingowego. Gdzieś spotkałem się z wyrażeniem, że Real obecnie nie ma twarzy (w sensie takiej medialnej twarzy jak chociażby Messi w Barcelonie) i to pewnie Perez zmieni.
Jeśli chodzi o Primera Division to mogę się zgodzić. Liga Mistrzów to zupełnie co innego.fieldy pisze:Barca w tym sezonie tylko sama może się powstrzymać.
jasne, że miałem na myśli ligę i "walkę" o tytuł // fieldy


