Michniewicz we Wrocławiu - zgłosił się sam. Jakoś mnie to nie zaskakuje, tacy cudotwórcy, za jakiego on był uważany jakiś czas temu, czyści nigdy nie są. Kolejna plotka ze środowiska staje się prawdą - czekam więc na potwierdzenie tego, o czym już dawno się mówi w środowisku - że tytuł mistrzowski z sezonu 2005/06 był efektem bardzo aktywnej współpracy działaczy ówczesnego mistrza z sędziami. Jak dotąd wszyscy, którzy się prywatnie wypierali, lądują z własnej woli albo w kajdankach we Wrocławiu - każda plotka staje się prawdą, czekam więc, aż sprawiedliwości stanie się zadość i potwierdzi się to, że Legia tamtego tytułu nigdy nie powinna była zdobyć.
Swoją drogą Michniewicz ma jaja - przy jego historii dobrowolnie się zgłosić... Wątpię, żeby za uszami miał tylko to, że prowadził zespół, w którym piłkarze sprzedawali. Oj, wątpię.



