Re: Bayern Monachium (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Michał M
Bawarski Krzyżak
Posty: 4569
Rejestracja: 15 lut 2007, 13:38
Reputacja: 176
Lokalizacja: Toruń

Re: Bayern Monachium (zbiorczy)

Post autor: Michał M » 16 lut 2009, 8:09

Widzę, że coś temat zamiera :roll: A po porażce, i to w takim kiepskim stylu spodziewałem się chociaż z 1-2 komentarzy...

Co do rzeczonej porażki - generalnie zawiodła mnie nasza drużyna, i to w dość mocny i przykry sposób :? Mając właściwie podane na talerzu prowadzenie w BL, po tej kolejce jesteśmy na 4 miejscu - i to całkowicie zasłużenie :!: Znów szwankowała skuteczność, znów dochodziło do potężnych loch między obroną i pomocą, no i znów "fantastycznie" zagrała prawa strona naszej drużyny, z "mistrzem" prawej obrony Lellem na czele :pogrzeb: Brawa też dla Lucio za przepiękne przypilnowanie Woronina przy drugiej bramce - Ukrainiec zrobił go jak chcial. Kolejny raz drużyna sama zaprzeczyła słowom naszego zarządu, jakoby nasz skład był już świetny i ustalony - otóż nie jest! A szczególnie nie jest prawa strona obrony - i jeżeli nie dojdzie tam do żadnych zmian w nowym sezonie, to ja dziękuję. Do pomocy zresztą ktoś nowy też by się przydał (i nie mam tu na myśli jedynie Tymoszczuka), natomiast takim piłkarzom jak van Bommel to ja też już dziękuję. Donovan zresztą też może 15 marca być już w USA, bo żadnej nowej jakości to on nie stwarza.

Jedyne, co bylo dla mnie w miarę pozytywnym zaskoczeniem, to decyzja Klinsmanna o przestawieniu drużyny w 58 min, po zmianie Lella. Błędem natomiast było pozostawienie Schweinstegera - albo też powinien zejść jak Lell, albo Lella powinien zastąpić Altintop, i to on powinien byl grać na prawej strony, a w środku Schweinsteiger (zamiast Borowskiego, którego zmiana też kompletnie nic nie wniosła, może poza jeszcze większą luką miedzy obroną i pomocą).

Najlepsze w tym wszystkim i tak jest to, ze jakieś wewnętrzne przekonanie mówi mi, że i tak będziemy mistrzami :wink: A może przy okazji taka porażka otrzeźwi trochę naszych włodarzy i pozwoli im dostrzec te braki, które wciąż jeszcze mamy.

Wróć do „Niemcy”