Re: "Święta Wojna na San Siro" ...

Awatar użytkownika
(L)oczkerson
O Captain! My Captain!
Posty: 11675
Rejestracja: 01 gru 2004, 12:52
Reputacja: 621
Lokalizacja: W-wa

Re: "Święta Wojna na San Siro" ...

Post autor: (L)oczkerson » 16 lut 2009, 12:43

Przeciętnym poziomie? No bez przesady. Seedorf i R80 zagrali dobre zawody, Pirlo trochę słabiej, ale o żadnym z nich nie można powiedzieć, że zagrał przeciętnie.
Przed meczem, zastanawiało mnie czym Milan może to spotkanie wygrać i w zasadzie wielkimi osiągnięciami pochwalić się nie mogę, tymbardziej że w to iż wspomnieni zawodnicy mogą w pojedynkę przesądzić o losach meczu nie wierzyłem, oczywiście spotakałem się ze zdaniem całkowicie odmiennym ze strony Milanistów. Jak się okazało jednak wiara w Ronaldinho jako zbawce była już nawet nie mocno przesadzona a poprostu wykreowana na potrzeby meczu, całkowicie bezpodstawnie zresztą, bo Dinho jest zawodnikiem na chwilę obecną (i od dłuższego czasu teź) jedynie niezłym, i wyraźnie zbyt słabym by pogrążyć drużynę tej klasy co Inter :wink:

A o przewadze Milanu można jedynie powiedzieć, że była ona złudna. Milan zawsze zaklepuje rywali na śmierć w środku pola i ma posiadanie piłki na poziomie 60-70%, problem w tym że nieprzekłada się to na akcje. Inter może w środku pola nie miał wiele do powiedzenia, ale nie stracił kontroli nad wynikiem, nie zaczynał gubić się w obronie, wykożystywał to że wynik dzięki sędziemu był po ich stronie.

Wróć do „Włochy”