Przed meczem, zastanawiało mnie czym Milan może to spotkanie wygrać i w zasadzie wielkimi osiągnięciami pochwalić się nie mogę, tymbardziej że w to iż wspomnieni zawodnicy mogą w pojedynkę przesądzić o losach meczu nie wierzyłem, oczywiście spotakałem się ze zdaniem całkowicie odmiennym ze strony Milanistów. Jak się okazało jednak wiara w Ronaldinho jako zbawce była już nawet nie mocno przesadzona a poprostu wykreowana na potrzeby meczu, całkowicie bezpodstawnie zresztą, bo Dinho jest zawodnikiem na chwilę obecną (i od dłuższego czasu teź) jedynie niezłym, i wyraźnie zbyt słabym by pogrążyć drużynę tej klasy co InterPrzeciętnym poziomie? No bez przesady. Seedorf i R80 zagrali dobre zawody, Pirlo trochę słabiej, ale o żadnym z nich nie można powiedzieć, że zagrał przeciętnie.
A o przewadze Milanu można jedynie powiedzieć, że była ona złudna. Milan zawsze zaklepuje rywali na śmierć w środku pola i ma posiadanie piłki na poziomie 60-70%, problem w tym że nieprzekłada się to na akcje. Inter może w środku pola nie miał wiele do powiedzenia, ale nie stracił kontroli nad wynikiem, nie zaczynał gubić się w obronie, wykożystywał to że wynik dzięki sędziemu był po ich stronie.


