Lyon zagrał bardzo dobry mecz. Bramka Juninho kapitalna i nie dopatrywałbym się tam aż tak bardzo winy Valdesa. Oczywiście takie bramki zawsze w dużej mierze obarczają konto bramkarza, ale mimo wszystko nie będę mu jej aż tak bardzo wypominał - w porównaniu do asysty przy bramce Ivana w meczu z Espanyolem.
Najgorsze jest to, że mogliśmy wczoraj stracić więcej bramek bo w pierwszej połowie Lyon grał naprawdę dobrą piłkę. My z kolei mieliśmy chyba tylko słupek Samu.
Z drugiej strony jednak Lyon nie miał sił, aby grać w taki sposób cały mecz i w II połowie wyglądali już dużo gorzej. Dobrze, że udało nam się strzelić tego wyrównującego gola bo w rewanżu pozostajemy faworytem. Szczerze mówiąc nie wierzę, że za 2 tygodnie będziemy już grać znowu bardzo dobrze, ale skoro brdzo dobrze dysponowany Lyon nie potrafił pokonać u siebie słabo grającej Barcelony to przed rewanżem jestem optymistą.
Wracając do tematów kryzysowych to trzeba wspomnieć, że spadek formy dotyczy też konkretnych, bardzo ważnych piłkarzy. Pod formą jest Leo i Henry a więc dwaj spośród trzech piłkarzy, którzy strzelają dla nas lwią część bramek. Co prawda Titi wczoraj gola strzelił, ale poza tym grał beznadziejnie. W sumie nieźle grał Eto'o, ale z nim jest tak, że lepiej jak gra słabo, ale strzela bramki
Dobra nie piszę więcej bo gubię myśli co sekundę. Wódko pozwól żyć...


