Tragedia, tragedia, tragedia!
Od początku roku wszystko jest nie tak - sprzedaż Keane'a, niemoc w ataku i kolejne "porażki" pomimo niezłej gry, ciągły brak filarów w zespole i wszysko uwieńczone wisienką tragizmu - wczorajszą przegraną w kiepskim stylu (podobno bo meczu nie widziałem). Porażka przychodzi po świetnie zrealizowanym pojedynku w Madrycie i kompletym wyłączeniu z gry w tym meczu Realu - bardzo rozczarowujące.
Na domiar złego w tym samym okresie United przechodzi metamorfozę w drugą stronę - na początku wygrywają mecze mimo słabej gry i widać jak drużyna się wzmacnia i nabiera pewności wraz z kolejnymi spotkaniami- notując na dodatek jeszcze najdłuższą serię w historii bez straty gola - jakaś masakra.
Przyznam, że tak jak do wczoraj liczyłem na mistrza, tak teraz bardzo jestem rozgoryczony i roczarowany. Ech, ciężkie jest życie kibica.
Pozdro
YNWA



