Wtedy Scholes wyleciał z czerwoną kartką, do tego czasu był wyrównany mecz. A i potem nie było najgorszej w dychę zdobyliśmy ważną bramkęrównież w Rzymie przegraliśmy po słabej grze i tylko piłkarzom Romy zawdzięczaliśmy wtedy taki a nie inny wynik.
Z tego co ja zapamiętałem to spokojny mecz, który kontrolowaliśmy. Większe posiadanie piłki ogólnie rozgrywaliśmy piłkę próbując coś wcisnąć bez zbędnego ryzyka. Sam na sam zmarnował Rooney. Lyon też miał swoją okazję, Benzema uderzył tak minimalnie nad bramką bodaj z 11 metrów, ale większego zagrożenia nie było. Pamiętam, że spokojnie sobie rozmawiałem z kuzynami i poszła ta jedna akcja geniusz Benzemy i zrobiło się nerwowo. Ale potem udało się wyrównać i to by było na tyle, typowe pucharowe starcie.Co do meczu z Lyonem bym polemizował bo gdyby nie bramka Teveza w samej końcówce wcale byśmy dobrze tego spotkania nie wspominali.



