I jeszcze osobny akapit dla największego kozaka – Baptisty. Tradycyjnie się napinał a jakbyśmy grali w 10 to wielkiej różnicy by nie było. Matołek! Baptista nigdy nie będziesz gladiatorem
Ach ogólnie to szkoda gadać, mocni tylko w gębie. Jeszcze żal było oglądać jak spacerujący Mirko przy strzale upadł na cztery litery i już trzeba było lekarza wołać. Chwilę później tradycyjnie zataczającemu się Menezowi jakiś kolo naruszył butem fryzurę i fryzjera potrzebował, reszta podobnie. Ech lepiej było wystawić Primaverę! A Juve wcale jakoś genialnie nie zagrało, wszystko im wpadało i nastawiali się na zero z tyłu. Jakby mieli godnego rywala to ten mógł ugrać minimum jeden punkt. No ale nie mieli...


