Taki, którego warto byłoby wystawiać miast liczenia na błysk Krzynówka, który pojawia się raz na 10 meczów.
Nie mamy ani jednego lewoskrzydłowego, cała lewa strona w ogóle kuleje. I jak tu liczyć na wielkie, spodziewane przecież przez wszystkich, wyniki?
Co do metamorfozy - ta już miała miejsce, więc niech nikt nie chrzani głupot, że tak być za Leo nie może. Problem polega na tym, by zespół po takiej gwałtownej odmianie potrafił utrzymać formę, a nie osiadał na laurach i widział siebie takim, jak kibice - mocnym, bardzo mocnym - a nie takim, jakim jest.



