bardzo cieszy zwyciestwo, barcelona nie uciekla. moglaby w koncu zaczac tracic punkty, co by ciekawiej bylo. ale najwazniejsze, ze robimy swoje.
niestety gra nie byla dzis dobra i zwyciestwo zawdzieczmy temu, ze higuain postanowil sam przebiec pol boiska i strzelic bramke. coz oprocz tego, chyba tylko przypadkowo odbita pilka do janka mogla dzis dac nam zwyciestwo. janek okazji na gola nie mial, pipita sam mogl strzelic wiecej bramek, ale dzis byl nieskuteczny. wazne, ze potrafil sobie stwarzac sytuacje i wygrac nam ten mecz w ofensywie w pojedynke.
juande mial na druga polowe calkiem inna koncepcje ode mnie. drenthe wszedl dopiero na koncowke meczu i bylo widac, ze bardzo chce mu sie grac. szkoda, ze parejo znow zagral tylko kilka minut. moglby dostac szanse gry przez przynajmniej pol godziny to moznaby go bylo chociaz ocenic. sytuacji w drugiej czesci meczu mielismy wieej, ale to dlatego, ze higuain postanowil sam strzelic bramke, skoro koledzy nie podawali tsk, by mial z tego jakas sytuacje. mlaga musziala zmienic swoj sposob gry po stracie gola i dzieki temu mielismy jakies sytuacje. inaczej byloby ciezko. nie bede oceniac juande (juandego - wersja dla redaktorow z fioletowej, jakby ktorys czytal tego posta) bo w koncu wygralismy ten mecz, a zwyciezcow sie nie sadzi. ale nie ma watpliwosci co do tego, ze drenthe widzialem na boisku duzo wczesniej, a marysia nie zagrala w ogole, co akurat szczegolnie mnie nie martwi. zamist tego ramos wolal dac pograc javiemu garcii i jeszcze bardziej zagwscic srodek pola.
nie chce mi sie oceniac poszczegolnych pilkarzy. oby tylko pepe nie mial zadnej kontuzji bo wyraznie kulal do konca meczu, od jednego ze strac w polu karnym...



