Za Holendrem przemawiają przede wszystkim wyniki. Kogo by nie prowadził. Półfinał MŚ z Holandią (1998) i Koreą (2002), wyjście z grupy z Australią i odpadnięcie po karnym z kapelusza z późniejszym zwycięzcą (MŚ 2006), dotarcie do półfinału Euro 2008 z Rosją (po drodze wyeliminowanie Holendrów). W klubowej piłce też zresztą 'trochę' osiągnął. Półfinał z mocno przeciętnym PSV kilka lat temu, a wcześniej bodajże był nawet i puchar, ale to było dawno temu, jakoś pod koniec lat 80'
Jak dla mnie Chelsea jest jednym z głównych faworytów do zdobycia trofeum, a kto wie czy w finale nie spotkają się znów z Manchesterem, który ma dość prostą drabinkę.



