Czy tak cięzko zrozumieć że nie trzeba się nazywać Barcelona, Real czy Liverpool albo mieć w drużynie Robinho i Elano żeby grać wielką piłkę
A to co grała ŻŁP w 1 połowie to był kosmos. Niesamowite tempo akcji, zapieprzali za 3, klepa szła nieprzeciętna i do tego pressing na każdego, a Ci piszą że Song nie walczy, Theo niewidoczny i że padake gramy
Otóż gralismy dobrze jako zespół, ale przy tak dysponowanym rywalu grającym na własnym boisku cieżko jest zrobić cokolwiek więcej. Zauważcie że mimo takiej gry hiszpanów, posiadanie piłki było tylko 54-46 na ich korzyść.
Można tez zobaczyć że mimo tak kapitalnie grającego zespołu Pellegriniego nie mieli oni żadnej 100% okazji oko w oko z bramkarzem. Było kilka razy groźnie w polu karnym, często kotłowało się przed polem karnym, ale czystych sytuacji to oni praktycznie nie mieli. Jeden mały błąd i strzał w okienko mógł się przydarzyć, ale do tego zdążyłem sie przyzwyczaić. Van Der Vaart, ostatnio Geovanni, kto dorzuci kogoś jeszcze?
Villarreal poszło na całość jakby grali rewanż a 1 mecz przegrali 0:2. I w 2 połowie ponieśli tego ogromną cenę.
Podsumowując jestem pod wielkim wrażeniem gry naszego zespołu. W 82' posiadanie piłki po 50 na boisku hiszpańskiej drużyny - o czymś świadczy. Nie było ani przez moment mowy o jakimś autobusie w bramce, ba był otwarty futbol nawet w 1 połowie kiedy nas nieźle pogonili.



