Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 08 kwie 2009, 11:04

No to już na chłodno. Szczerze, jesteśmy w ciemnej dupie. Gramy słabo, źle, tracimy mnóstwo bramek, Old Trafford, które do tej pory było twierdzą i zazwyczaj na kuponie można było pewniakiem stawiać na to, że u siebie wygramy i to zazwyczaj do 0 jakoś przestało mieć znaczenie. Ciężko jest być optymistą przed rewanżem mając w pamięci ostatnie mecze Manchesteru i biorąc pod uwagę, że gramy z Porto już za 6 dni. Gra w pomocy się nie klei ale największą bolączką wydaje mi się być obrona - 10 straconych bramek w 4 meczach w tym 8 u siebie to niezależnie od tego kto grał w obronie to jest niezłe przegięcie. Zbawcy upatrujemy w Rio ale nie zapominajmy, że on też zagra po kontuzji i ciężko przewidzieć w jakiej będzie formie. Przed kontuzją nie prezentował się jakoś świetnie. Gdzieś widziałem już komentarze, że Porto miało szczęście mimo lepszej gry, że udało im się strzelić bramkę w doliczonym czasie gry. Ten gol to nie było szczęście, to był koncert nieporadności naszej obrony. Od Evry, który pozwolił wrzucić, poprzez O'shea aż do Nevilla. Co do Garego to jestem mu wdzięczny za te wszystkie świetne lata i doceniam zasługi ale chyba już czas kończyć albo przynajmniej niech nie gra z silnymi drużynami po kontuzji bo w chwili obecnej nie da się po prostu na to patrzeć. Źle to wszystko wygląda, bardzo źle. Ferguson mówił, że Porto zagrało dokładnie tak jak sie spodziewal ale IMO nasze ustwienie zdecydowanie chybione i nie wypaliło. Już drugi mecz z rzędu. Nawet jeśli Szkot nie chciał katować zmęczonego Teveza od początku to powinien zagrać z Roo kto inny z przodu. W środku nie ma pomysłu i ciężko liczyć, że to się zmieni w kilka dni bo wielu opcji nie mamy. Trzeba wierzyć, że Carrickowi albo Rudemu wróci błysk choć nie ma ku temu żadnych przesłanek.
Widziałem mecz Porto - Atletico ( w pierwszym meczu też 2;2, tez kuriozalny gol dla Atletico) i w Portugalii Hiszpanie nie istnieli, skończyło się 0:0 ale akcjami mistrza Portugalii można było obsadzić całą "Szybką piłkę". Porto nie będzie się w rewanżu bronić, będą atakować jak w pierwszej połowie tyle, że z jeszcze większym impetem bo publika ich będzie niosła. Z kimś tu pisałem, bodaj z Kamilem, odnośnie naszej slabej gry na wyjazdach w LM. Prawda jest taka, że mieliśmy sprawę rozwiązać albo chociaz znacznie ułatwić u siebie a w chwili obecnej musimy wygrac na wyjezdzie (bo jakoś ciezko mi sobie wyobrazic 3:3 i wyzej).
No więc popatrzyłem na statsy z LM z ostatnich lat i(tak nudzilo mi się):
tym roku na wyjeździe wygraliśmy raptem jeden mecz - z Aalborgiem, poza tym 3 remisy.
W zeszłym roku było dużo lepiej bo wygrywaliśmy w grupie i ze Sportingiem i z Dynamem i z Roma(poza Romą nieszczególnie powalające firmy) w 1/4, poza tym 3 remisy.
2 lata temu (od tamtej pory mamy "ten" Manchester) na wyjazdach 4 porażki (Celtic, Kopenhaga, Roma, Milan) i 2 wygrane (Benfica, Lille)
A więc w sumie w 3 ostatnich sezonach LM Manchester na wyjeździe na 16 meczów:
6 wygranych( Roma, Benfica, Lille, Sporting, Aalborg, Dynamo) , 6 remisów i 4 porażki. U siebie za to 13 wygranych i 3 remisy ( z czego wszystkie w tym sezonie). To tylko statystyka i jak pisano w LM gra sie na wynik, majac w perspektywie rewanz u siebie remis na wyjezdzie to dobry wynik ale liczby za nami nie przemawiaja. W tym sezonie szczegolnie bo na wyjezdzie strzelilismy w 4 meczach 4 bramki ale aż 3 Aalborgowi.

To suche liczby i jesli wyjdziemy dalej nawet wynikiem 5:5 bede szalal ze szczescia ale widac na pierwszy rzut oka, ze MU jest druzyna swojego stadionu w LM(to bylo wiadome i bez cyferek) a wczoraj zupelnie tego atutu nie wykorzystalismy. Przydalby sie jakis promyk nadziei przed rewanzem ale nawet nie wiem gdzie go szukac. Mimo wszystko trzeba wierzyc.

Wróć do „Anglia”